sobota, 22 lutego 2014

A zaczęło się niewinnie ...

Dziś nie idę wcale spać,
muszę Wam relacje zdać.
A zaczęło się od znaków,
policyjnych jakiś takich,
żeby wziąć te samochody,
bo ku temu są powody,
albo raczej taka sprawa,
że dziecięca jest zabawa.
Przejdzie ulicami tymi,
pochód z dziećmi przebranymi.

Potem zobaczyłam z góry nogi kacze,
lecz zniknęły szybko, to idąc, to skacząc.

Co się potem wydarzyło,
nawet nam się nie marzyło.
Pod naszym balkonem,
za ulicy skłonem,
zaczęły się gromadzić kaczki oraz kury,
pawie, żołnierze, żółwie i kocury.
Machając uszami, skakały króliki
do własnej, puszczonej przez głośnik muzyki.

Szybko się okazało, że zabawa cała
dla dużych była bardziej, mniej zaś dla małych.
Tych ostatnich trochę tak dla niepoznaki,
przebrano za okrągłe, żółciutkie kurczaki.
Były, a jakże
także
niemowlaki.
Mamy kwoki je pchały w pojeździe dziwacznym,
takim wózku, niby, lecz trochę pokracznym.
Indianie przeszli, walcząc srodze
z kowbojami, publikę zostawiając w trwodze.

A w połowie naszej, gdzie mieszkamy uliczki,
rządkiem siedziały, czekając, księżniczki.

Były morskie stwory, meduzy białe
w rekach dzierżyły parasolki małe,
a z każdej zwisały spiralne tasiemki,
niczym, pod wodą falujące, meduzie sukienki.
Za nimi szły glony
a jeden od drugiego był bardziej zielony,
za glonami ośmiornic macki
na asfalcie zostawiały podejrzane placki.
Za nimi podążały piersiaste syreny
lecz nie jeden, nie gotów był na takie sceny
bo choć niewątpliwie wielkiej były urody,
jak jeden mąż, wszystkie miały jednak brody.

Były i krowy i ich pastuszek
kapelusz miał różowy i mały fartuszek
i szalał tak do muzyki niesłychanie
że brawa biły mu wokół chyba wszystkie panie.

Były i łódki, i śmieszne koniki,
z tektury, na których, malowane nóżki
ich jeźdźców, pękate opinały brzuszki
a ich taneczne wybryki
tak rozbawiły, na krzesłach siedzące księżniczki
że te o mało nie wpadły w kaktusów doniczki.

Była grupa pływaków, też o dorosłych łepkach,
całych na czarno i w czepkach,
którzy w dziecięcych basenikach poczyniwszy dziury,
wleźli w nie i następnie podnieśli do góry.
Ci takie wyrabiali harce oraz sceny,
że gubili nawet stroje i baseny.

Anioły, pingwiny, pawie i papugi,
smok chiński, centkowany, zielony i długi,
choć bardziej podobny był do gąsienicy,
dostojnie się toczył wzdłuż długiej ulicy.

Były także łapiduchy
niosły białe swe fartuchy
i staruszka wraz z kroplówką,
który kiwał siwą główką.

A za każdą grupą szły bębny i trąbki
i czyniły własne w muzyce porządki.
Tłum zaś publiczności podobny do gąbki
chłonął bez zmrużenia te wszystkie obrządki.

My zaś skakałyśmy ciągle coraz wyżej
w rytm muzyki bębniastej, trąbiastej i chyżej,
na naszym balkonie, cud że się nam ostał,
gdzie był wczoraj i dzisiaj łaskawie pozostał,
nie spadł piętro niżej.
 Przepraszam za koszmarną jakość zdjęć,ale młodsze dziecko ciągnęło mnie w najmniej oczekiwanych momentach za nogawkę, wysiadł mi aparat, potem było siusiu, jeść, bajka, jeść i spać, bo w spaniu żaden bęben nie przeszkodzi przecież. Na koniec w wielkim pospiechu rozbiłam dziecku lampkę nocną. Ale powiedziała tylko - ojoj! 
No to ojoj wszystkim!


5 komentarzy:

  1. To parada z bajki rodem!
    Szły w pochodzie dusze młode
    Kolorowe jak papużki
    Miały nóżki oraz brzuszki!

    Dobrze gdy sie widzieć uda
    Takie jakby z Brzechwy cuda
    Czystą radosc wszak przynoszą
    Sobą wiosny chwałe głoszą

    A Ty Łucjo rozbrykana
    Wierszowana, roześmiana
    Reporterem jesteś boskim
    Gdzieś znikają wszlkie troski

    Gdzieś daleko szarość znika
    Gdy rym serce tak przenika
    Ściskam Ciebie i córeczki
    Uśmiech śląc za Twe bajeczki!:-)))***




    OdpowiedzUsuń
  2. Pomyśl sobie, Olgo miła
    chyba tego nie wyśniłam!
    Kiedy wreszcie chciałam spać,
    pochód przeszedł jeszcze raz!

    Już co prawda nie tak liczny,
    lecz z orkiestrą oczywiście,
    maszerował zamaszyście,
    znów wstrzymując ruch uliczny.

    A w niedzielę zaraz z rana
    szła orkiestra, teraz sama,
    tu zabawy jednak mania,
    taka już jest ta Hiszpania!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wpadłam na chwilkę, wcale nie z rymowanką, tylko z podziwem, że tak gładko Wam to z Olgą wychodzi; kiedy byłam mała, bardzo chciałam mieć taką sukieneczkę, jak baletniczka; serdeczności ślę do Hiszpanii.

    OdpowiedzUsuń
  4. I dzis takie sukieneczki są obiektem pożądania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hey keep posting such good and meaningful articles.

    OdpowiedzUsuń