czwartek, 15 marca 2018

Dla tych, którzy uważają, że mają w domu bałagan.

Remont zaczął się w zeszłym tygodniu od dziury.
Dziura jest pod komin, jeden przewód do pieca, drugi dla kominka, piętro wyżej.


Trzy zdjęcia powyżej przedstawiają już wylany fundament pod ścianę, która dawno się domkowi należała. Troszkę wisiał w powietrzu do tej pory.
Ekipa całkiem niezła, jednak pod moją jednodniową nieobecność zamurowała bez możliwości dojścia, rurę kanalizacyjną, która wcześniej nie została odłączona od ściany do wyburzenia. Więc trzymajcie kciuki, bo istnieje możliwość wybrnięcia z tej gównianej sytuacji ale wymaga to sporo finezji. 
      Nieco wcześniej ja na własną rękę, rozpoczęłam demolkę w kuchni:

Fala mrozów spowodowała mały zastój ale w tym tygodniu wszystko nabrało tempa.
 Nad stawem wyrosła betoniarka.


Z sali kominkowej już można wskoczyć do kuchni.
Przepraszam za jakość zdjęć ale były robione w tumanach pyłu.
 Po lewej nowy komin przebił już strop.


 W łazience zadomowił się człowiek z młotkiem.
Poniżej widok z łazienki na salę kominkową.

 Jeśli chodzi o dach, to miał być jaki był, prawie nieruszony. Miał powstać nowy komin, wprawione okna połaciowe, wyłaz ... ale zwróciłam uwagę na zacieki na krokwiach i z szefem ekipy doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu przekładać źle położonej blachy, której i tak nie lubię.
 Więc przyjechała dachówka karpiówka w kolorze naturalnym czerwonym.
Złotych szprosów tez nie lubię ale już coś wymyśliłam i nie jest to wybicie okien.
 A to już kuchnia z bardzo gustowną folią pod która nurkuję do łazienki.
 No tyle z tej kuchni zostało.

 A to widoki z drugiej strony kuchni:

 I wejście do łazienki.

 Maszeruję na górę, żeby pokazać resztę komina.
 Oto i on.
Remont oznacza kłopoty, ale kłopoty to moja specjalność. Umycie się nad przepaścią będzie prawdziwym wyzwaniem. Dobrze, że przezornie ugotowałam wczoraj gar grochówy, bo dzisiaj mogę tylko lepić pyłokluchy. Trzymajcie się czysto i ciepło : )))
 

7 komentarzy:

  1. Mieszkasz na placu budowy, a właściwie na placu totalnej rozpierduchy! O ludzie!Od samego patrzenia na te kurze, pyły, dziury i gruzy kaszleć sie chce i zmykać, gdzie pieprz rośnie! A Ty tam trwasz i dowodzisz! Czapki z głów!Na razie to koszmar, ale pewnie masz w głowie wizje tego, jak będzie i to dodaje Ci sił oraz wiary w wytrwanie tych obecnych niedogodnosci. Kochana Łucjo, zdrowia, wytrwałosci, poczucia humoru, które ratuje przez popadnięciem w obłęd, siły ducha i ciała Ci życze! Porywasz sie na rzeczy wielkie, ale i straszliwe. Podziwiam Cię kobieto-tytanko i trzymam kciuki za szybki przecieg rozpierduchy oraz wspaniałe efekty tej przebudowy!Już teraz daję Ci medal za odwagę i upór!Medal - siarczystego, pogórzańskiego buziaka!:-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Olu, dziękuję za medal! Nie wiem czy się należy, ale z pewnością dodaje sił : ).

    OdpowiedzUsuń
  3. Auć, auć! przerażające widoki! nienawidzę remontów!!!! serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, przepraszam Cię Marysiu serdecznie. Obiecuję poprawę : ).

      Usuń
  4. To fascynujące móc obserwować jak brzydkie kaczątko zamienia się w łabędzia...William Wharton pisał fajne powieści o różnych swoich remontach i przebudowach, może czytałaś?
    Podziwiam Twoją determinację i zazdroszczę energi!
    Pozdrawiam
    Bohdan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czytałam, czytałam.
      Nie ma czego zazdrościć, teraz płynę przez głęboką wodę i nie oglądam się.
      Z energią jest różnie, czasem siedzę i czytam cały dzień ale mogę sobie na to pozwolić. Znam siebie i wiem, że następnego dnia zrobię tyle ile cała ekipa budowlana plus ogrodnik, kucharka i sprzątaczka. Tylko sekretarka zasypia wieczorem z nosem w talerzu.

      Usuń
  5. I enjoyed over read your blog post.
    Your blog have nice information, I got good idea from this amazing blog.
    I am always searching like this type blog post. I hope I will see again…
    ดูหนังออนไลน์

    OdpowiedzUsuń