sobota, 27 maja 2017

Po pierwsze koń


   Już na samym początku  potrzeby mieszkaniowe koni wygrały z naszymi. Przed ich przyjazdem po pierwsze wyczyściliśmy starą wiatę na maszyny. Solidne fundamenty o zarysie większym niż obecnie stojąca drewniana wiatka, kryta eternitem wskazywały, że kiedyś stała tu stodoła. Pewnie murowana, porządna, pewnie dach wymagał naprawy .... A tu jest jedno lekarstwo na wszystko. Jeśli poniemieckie zabudowania gospodarcze zaczynają niedomagać, co należy zrobić ? Oczywiście : zawalić! Kalenica się ugięła :zawalić, dachówki przeciekają : zawalić. Że stodoła piękna? Że więźba zdrowa ?
W każdym razie wiata, następczyni stodoły,  stała i nadawała się na schronienie dla koni, zaczęliśmy budować też drugą oraz ogrodzenia.

 wyjeżdża kosiarka a poniżej przewracarka do siana

 ale najważniejszy jest nadzorca prac: Ania- na zdjęciu w białej czapie
 i wiatka gotowa
 budowa ogrodzenia i bohater traktor

  powyżej materiał na nową wiatę
  poniżej nadzorca musi odprężyć się po ciężkiej pracy, trenując skoki z elementów konstrukcyjnych
nastąpiła zmiana nakrycia głowy i ogłoszono sjestę
 ale najpierw konie sprawdziły i zatwierdziły wykonane prace



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz