wtorek, 24 września 2013

Dom




Na tej uliczce kupiłam dom, do generalnego remontu,  z jego dachu widać morze, jest mały, ma taras i maleńki ogródek. Jeśli będą Was interesować postępy prac, życie codzienne w niewielkim hiszpańskim miasteczku, lub odpowiada Wam moja pisanina to zapraszam serdecznie.

12 komentarzy:

  1. Wielkie zmiany przyniosło Ci życie, nawet przez myśl by mi nie przeszło, że ciepły wiatr porwie Cię tak daleko ... bardzo współczuję cierpienia, bólu przez ten wypadek z nogą, mam nadzieję, że wszystko ułoży się pomyślnie; pozdrawiam Cię, Łucjo, serdecznie i ... dalej kręcę głową w wielkim zdziwieniu, no, no ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie współczuj mi tak bardzo, bo wyjdzie na to, że się publicznie nad sobą użalam, ludzie przeżywają o wiele gorsze rzeczy. Hi, hi przed chwila czytałam Twój tekst i zastanawiałam się nad komentarzem : )

      Usuń
  2. Łucjo cieszę się że napisałaś, czasami myślałam dlaczego się nie odzywasz. Nie napiszę, że nie jestem w wielkim szoku bo jestem. Odważna z Ciebie kobieta.
    Dobrego życia Wam życzę. W skrytości ducha trochę zazdroszczę ale pozytywnie. Jestem ciekawa jak odnalazłaś się w nowej rzeczywistości. Ech a u nas zima wkrótce.
    Okropna przygoda z nogą, miałam kilka podobnych ale zawsze udaje mi się wyjść bez większego szwanku.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kozo, to Ty jesteś odważna, walcząc na Górce, ja wybrałam łatwiejszy scenariusz. Jak się odnalazłam - przeczytasz wkrótce, na razie moc słonecznych pozdrowień dla Ciebie przesyłam.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nie taka radykalna, jak się wydaje : )

      Usuń
  4. Tak się składa, że mamy bardzo dobrą "końską" znajomą w Alicante. Nie to, żebym Cię namawiał z tym kolanem zaraz na konia wsiadać, ale jeśli chcesz sobie chociaż popatrzeć... Gdzieś powinienem mieć ich namiary - przynajmniej numery telefonów...

    I bardzo się cieszę, że znowu istniejesz w Sieci! Bardzo nam Ciebie brakowało przez miniony rok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, że napisałeś do mnie. Końska znajoma zawsze się przyda. Mają tu piękne konie, ale na razie mam tyle zajęć organizacyjnych.... chociaż ciągnie. Na koniu już siedziałam, tylko wsiadanie i zsiadanie sprawiało kłopot.

      Usuń
  5. Ależ klimatyczne widoki ! Aż zapominam o plusze i zimnie za moim oknem. Poproszę o więcej takich zdjęć, może łatwiej będzie przetrwać zimę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Obiecuję więcej zdjęć, cieszę się, że Cię widzę : )

    OdpowiedzUsuń
  7. Już wyszłam z oniemienia.
    Dla mnie, chodzącej w kółko po podwórku, to szokująca zmiana.
    Niech Ci się, Wam, szczęści!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zupełnie Cię nie poznałam takiej oniemiałej. Ja też chodziłam po podwórku, dopóki miałam ścięgna w ilości wystarczającej. Szczęście to bardzo ważna sprawa.

    OdpowiedzUsuń